Kieszonkowe parki

Samotność w wielkim mieście – to zjawisko zdiagnozowane, opisane, rzeczywiste. Zabiegani, zajęci mieszkańcy wielkich miast coraz rzadziej się integrują, nie znają nawet swoich najbliższych sąsiadów, nie zwracają uwagi na innych przechodniów, są skupieni na sobie. A jednak mimo postępującej indywidualizacji współczesnych mieszczan człowiek nie przestał być istotą społeczną i nawet jeśli nie nawiązuje bliższych relacji, lubi być wśród innych ludzi. W przestrzeniach silnie zurbanizowanych doskonałym miejscem do zatrzymania się na chwilę, do znalezienia wytchnienia wśród innych, tak samo zabieganych i przemęczonych mieszkańców są tereny zielone. Co jednak zrobić, gdy tych masowo ubywa? Choć zieleń jest człowiekowi niezbędna do życia, zajmuje w miastach zbyt cenne tereny, bardzo często staje się więc ofiarą urbanizacji. Skwery, parki, zieleńce znikają z miast, ustępując miejsca kolejnym nowym inwestycjom.

Girard Fountain Park, 325 Arch Street, Filadelfia, fot. AMP Wiki Take Philadelphia, CC BY-SA 3.0

Girard Fountain Park, 325 Arch Street, Filadelfia, fot. AMP Wiki Take Philadelphia, CC BY-SA 3.0

W brytyjskich czy amerykańskich miastach już pod koniec lat 80. XX wieku rozwijał się trend, którego celem jest uzupełnienie braków z miejskiej zieleni, a przy okazji stworzenie miejsc, w których mieszkańcy mogą przebywać wspólnie. W ostatnich latach moda na zakładanie tzw. parków kieszonkowych bardzo się rozwinęła, co więcej w kilku metropoliach ich powstawanie i utrzymanie jest finansowane ze środków publicznych.
Parki kieszonkowe – pocket parks – powstają w podwórkach, na dziedzińcach, w wąskich przesmykach między biurowcami, w miejscu wyburzonego budynku. To małe skrawki niezabudowanego terenu, które się porządkuje, obsadza zielenią (w najgorszym wypadku przynajmniej taką w donicach), odpowiednio oświetla, gdzie wstawia się ławki, stoliki, czasem mała fontannę.

Cloisters Pocket Park, Northampton, fot. Ruth Thomas, (CC BY-SA 2.0)

Cloisters Pocket Park, Northampton, fot. Ruth Thomas, (CC BY-SA 2.0)

„Pocket parks odpowiadają na potrzebę bliskości terenów zielonych w terenach gęsto zabudowanych, ale jednocześnie służą wszystkim mieszkańcom, np. poprzez udostępnienie przestrzeni publicznej czy poprawę mikroklimatu. Co ważne, zostawiają one również wiele miejsca do interpretacji i reorganizacji przestrzeni, stanowiąc sposób na aktywizację lokalnej społeczności. Pocket parks mogą stanowić punkt charakterystyczny, miejsce spotkań czy atrakcję turystyczną. Wymierną korzyścią jest także podniesienie jakości przestrzeni i standardu mieszkaniowego oraz wartości okolicy – zarówno w aspekcie postrzegania jak i finansowym. W projektach parków kieszonkowych uwzględnia się nie tylko zieleń, ale i urządzenia służące do rekreacji, elementy małej architektury czy też ogródki gastronomiczne” – opisuje zalety kieszonkowych parków Tomasz Nita na łamach portalu Urbnews.pl.

Mapa przyszłych parków kieszonkowych w Londynie, źródło: www.london.gov.uk

Mapa przyszłych parków kieszonkowych w Londynie, źródło: www.london.gov.uk

Do wiosny 2015 roku w Londynie ma powstać 100 nowych kieszonkowych parków. W 27 dzielnicach kosztem dwóch milionów funtów powstaną niewielkie, dostępne dla wszystkich tereny zielone z miejscami do odpoczynku i do spotkań. To część projektu „London’s Great Outdoors”, stworzonego niedawno przez urząd burmistrza.

„Za miasto pełne parków kieszonkowych uchodzi Nowy Jork. Jednym z najstarszych i najpopularniejszych realizacji jest Paley Park, utworzony na Manhattanie w 1967 r. Mimo powierzchni zaledwie 390 m2 cieszy się dużą popularnością, szczególnie wśród okolicznych pracowników, turystów i przechodniów” – można przeczytać w portalu Urbnews.pl.

Paley Park, Nowy Jork, fot. Jim.henderson, zdjęcie w domenie publicznej

Paley Park, Nowy Jork, fot. Jim.henderson, zdjęcie w domenie publicznej

Nowojorskie parki kieszonkowe mają swoją stronę internetową, układane są ich rankingi (np. „13 of the Best Pocket Parks in NYC”, przygotowany przez redakcję portalu Untappedcities.com). Wśród wymienionych przez portal Untappedcities.com najlepszych parków kieszonkowych Nowego Jorku są także takie, powstałe… wewnątrz budynków, np. z atrium biurowca lub na tarasie nowoczesnego gmachu. Zwykle nieużywane przez nikogo, stanowiące miejsce transferu pracowników korporacji do windy hole nowych budynków także można zamienić w przestrzeń publiczną!

Założenie kieszonkowego parku nie wymaga wielkich nakładów finansowych – wystarczy znaleźć miejsce i wykazać nieco dobrej woli. To niedrogie, szybkie, łatwe w realizacji przedsięwzięcie, mogące w znaczący sposób poprawić jakość życia w mieście.

Dla ludzi na Śląsku

Zarząd Województwa Śląskiego pod patronatem Marszałka od 2006 roku organizuje konkurs na najlepszą przestrzeń publiczną, powstałą na terenie województwa w ostatnim roku. Nadesłane realizacje ocenia specjalistyczne jury, a od kilku lat również sami mieszkańcy – głosujący przez internet użytkownicy przyznają swoją „nagrodę publiczności”.

Rynek Od.Nowa – rewitalizacja śródmiejskiej przestrzeni publicznej w Jaworznie,  źródło: www.slaskie.pl

Rynek Od.Nowa – rewitalizacja śródmiejskiej przestrzeni publicznej w Jaworznie, źródło: www.slaskie.pl

„Dobrej jakości przestrzeń, mająca charakter użyteczności publicznej przyczynia się do gospodarczego i społecznego rozwoju w skali lokalnej i regionalnej. Dlatego tak ważne jest kształtowanie i ochrona jej wysokiej jakości” – podkreślają organizatorzy konkursu.

Strefa Aktywnej Rekreacji – budowa skate parku i miasteczka ruchu drogowego w Żorach, źródło: www.slaskie.pl

Strefa Aktywnej Rekreacji – budowa skate parku i miasteczka ruchu drogowego w Żorach, źródło: www.slaskie.pl

Wśród stawianych przed sobą celów pomysłodawcy konkursu wymieniają:
„-promocja dobrej jakości realizacji urbanistycznych i architektonicznych kształtujących przestrzeń publiczną województwa,
-promocja wysokiej jakości przestrzeni publicznych jako miejsc sprzyjających wzmacnianiu kontaktów społecznych,
-podnoszenie świadomości społecznej w zakresie kształtowania i jakości  przestrzeni,
-poprawa wizerunku województwa i wzrost jego konkurencyjności poprzez poprawę jakości przestrzeni publicznych województwa oraz środowiska zamieszkania,
-przeciwdziałanie degradacji przestrzeni otwartej i zurbanizowanej oraz zjawiskom kryzysowym,
-promocja projektantów tworzących wysokiej jakości rozwiązania urbanistyczne i architektoniczne”.

Rynek Od.Nowa – rewitalizacja śródmiejskiej przestrzeni publicznej w Jaworznie,  źródło: www.slaskie.pl

Rynek Od.Nowa – rewitalizacja śródmiejskiej przestrzeni publicznej w Jaworznie, źródło: www.slaskie.pl

Najlepszą przestrzenią publiczną województwa śląskiego w 2014 roku okazała się Rewitalizacja Śródmiejskiej Przestrzeni Publicznej w Jaworznie „Rynek Od.Nowa”. Kosztem 100 milionów zł władze miasta przeprowadziły daleko idącą modernizację centralnego miejsca w Jaworznie. Modyfikacja systemu drogowego miała na celu usunięcie z Rynku ruchu kołowego; na „odzyskanym” terenie powstała nowa zieleń, fontanny, miejsca do siedzenia. Plac zaplanowano też tak, by nadawał się do organizacji imprez plenerowych. „Atutem nowego rynku, obok walorów wizualnych, jest jego uniwersalność. Już w założeniach miała tu powstać miejska przestrzeń służąca mieszkańcom i to zadanie zostało w pełni zrealizowane. W zależności od potrzeb, rynek może być zarówno miejscem spotkań, spacerów, czy pikników, jak i areną ciekawych przedsięwzięć kulturalnych. Od zakończenia modernizacji na wyremontowanym placu zorganizowano m.in. Jarmark Bożonarodzeniowy, Sylwester, transmisje ze skoków narciarskich, Jarmark Wielkanocny, Koncert Justyny Steczkowskiej z zespołem Archetti z okazji kanonizacji Jana Pawła II „W drodze do świętości”, cykl spotkań dla dzieci „Czytanie z drwalem”, Dzień Dziecka oraz Dni Jaworzna” – podkreślają inwestorzy.

Adaptacja i przebudowa budynku Galerii Sztuki Współczesnej „Elektrownia”, Czeladź, źródło: www.slaskie.pl

Adaptacja i przebudowa budynku Galerii Sztuki Współczesnej „Elektrownia”, Czeladź, źródło: www.slaskie.pl

W historii konkursu Najlepsza Przestrzeń Publiczna Województwa Śląskiego nagrody otrzymywały już projekty rewitalizacyjne, modernizacje rynków i parków, nagradzano budynki użyteczności publicznej, skwery, aquaparki, przestrzenie wokół uczelni i szkół. W 2014 roku poza Rynkiem w Jaworznie dostrzeżono także m.in. adaptację zabytkowych budynków dawnej elektrowni na potrzeby Galerii Sztuki Współczesnej w Czeladzi, powstanie Strefa Aktywnej Rekreacji (skate parku i miasteczka ruchu drogowego) w Żorach czy też budowę skweru w centrum Koszęcina przy wjeździe do kompleksu pałacowo-parkowego.

Wszystkie zgłoszone do konkursu realizacje można zobaczyć TUTAJ

Skwer w centrum Koszęcina przy wjeździe do kompleksu pałacowo-parkowego, Koszęcin, źródło: www.slaskie.pl

Skwer w centrum Koszęcina przy wjeździe do kompleksu pałacowo-parkowego, Koszęcin, źródło: www.slaskie.pl

Kto powinien dbać o przestrzeń publiczną?

We wrześniu 2009 roku w Poznaniu odbył się III Kongres Urbanistyki Polskiej, zorganizowany przez Towarzystwo Urbanistów Polskich oraz prezydenta miasta Poznania. Hasło przewodnie tego zjazdu brzmiało: „Nowa urbanistyka – nowa jakość życia”, a jego celem była debata nad tym, co trzeba zrobić, by poprawić jakość przestrzeni w polskich miastach.

Plac Żołnierza Polskiego w Katowicach

Plac Żołnierza Polskiego w Katowicach

Efektem obrad urbanistów z całego kraju jest „Karta Przestrzeni Publicznej”, dokument, który w założeniu miał się stać punktem wyjścia i merytoryczną bazą dla projektów, realizowanych w przestrzeniach miast. „Karta jest wyrazem troski o przestrzeń publiczną jako o dobro wspólne. Wskazuje na zagrożenia, jakie wynikają z braku dbałości o otaczającą nas przestrzeń oraz wytycza pożądane kierunki zmian w zachowaniach społecznych i przepisach prawa w tym zakresie” – pisali jej sygnatariusze.

Rynek w Poznaniu

Rynek w Poznaniu

W jednym z pierwszych punktów Karty jej autorzy definiują pojęcie przestrzeni publicznej. „Przestrzeń publiczną definiujmy w kategoriach społeczno–ekonomicznych. Rozumiemy ją, jako dobro wspólnie użytkowane, celowo kształtowane przez człowieka, zgodnie ze społecznymi zasadami i wartościami – służące zaspokojeniu potrzeb społeczności lokalnych i ponadlokalnych. O publicznym charakterze przestrzeni decyduje zbiorowy sposób jej użytkowania” – piszą.

Plac Nowy Targ, Wrocław

Plac Nowy Targ, Wrocław

Urbaniści, debatujący w czasie Kongresu zapisali w Karcie Przestrzeni Publicznej ujęli w skrótowe podpunkty najważniejsze zagadnienia, dotyczące przestrzeni publicznych – ich tworzenia, projektowania, ale też ochrony. Bo – jak zauważyli urbaniści: „Wielość i znaczenie funkcji przestrzeni publicznej sprawia, że podlega ona silnej presji rozwojowej i zawłaszczaniu. Przestrzeń podlega globalnej grze rynkowej. W wyniku nieuregulowanej konkurencji między jednostkami terytorialnymi dochodzi do akceptacji zawłaszczania przestrzeni publicznej i godzenia się na różnego typu społeczne koszty obciążające lokalne społeczności”.

Plac Baczyńskiego w Tychach

Plac Baczyńskiego w Tychach

Sygnatariusze Karty uporządkowali związane z obszarami miejskimi zagadnienia, układając je według tych, którymi zajmować powinny poszczególne podmioty i grupy. „Jak CHRONIĆ I UŻYTKOWAĆ przestrzeń publiczną? Czego wymagać od WŁADZ PUBLICZNYCH? Co należy do SPOŁECZNOŚCI LOKALNYCH? A czego oczekujemy od PAŃSTWA?” – pytają urbaniści i starają się na te pytania odpowiedzieć.
Podsumowaniem Karty jest „8 zasad organizowania i użytkowania przestrzeni publicznych” Brzmią one następująco:

1. Maksymalizacja wartości miasta i jego nieruchomości poprzez kreowanie wysokiej jakości przestrzeni publicznych.
2. Kompleksowe planowanie miejscowe oraz projektowanie urbanistyczne przestrzeni publicznych w oparciu o wyniki konkursów urbanistycznych i architektonicznych.
3. Społeczna partycypacja w tworzeniu narzędzi kształtowania i gospodarowania przestrzenią publiczną, z aktywnym udziałem lokalnych społeczności w procesie sporządzania dokumentów planistycznych.
4. Ochrona dziedzictwa kulturowego oraz specyfiki lokalnej jako szczególnych wartości przestrzeni publicznych.
5. Równowaga w tworzeniu nowej przestrzeni publicznej w stosunku do rewitalizowanej przestrzeni historycznej.
6. Sprawiedliwy dostęp do przestrzeni publicznych i minimalizacja konfliktów przy ich tworzeniu oraz użytkowaniu.
7. Kształtowanie przestrzeni publicznych integrujących grupy społeczne z szacunkiem dla ich różnych potrzeb i systemów wartości.
8. Aktywne użytkowanie przestrzeni publicznych i ich wykorzystywanie do organizowania wydarzeń lokalnych”.

Cały tekst Karty Przestrzeni Publiczne można pobrać STĄD.

Modlitwa w betonie

W debatach na temat współczesnej architektury sakralnej – szczególnie w Polsce – najczęściej padającym zarzutem jest nieprzyjazność przestrzeni tego typu obiektów. Mówi się, że XX- i XXI-wieczne świątynie są zimne, przypominają hangary dla samolotów czy magazyny, a nie miejsca do modlitewnego skupienia czy spotkań wspólnoty. Nowoczesne, zbyt dynamiczne  formy, zbyt duża skala, a także używanie zimnych, nie tworzących przytulnego nastroju materiałów – to główne zarzuty.

Kościół Notre-Dame du Raincy, fot. Binche, CC BY-SA 3.0

Kościół Notre-Dame du Raincy, fot. Binche, CC BY-SA 3.0

Rzeczywiście nie da się nie dostrzec faktu, że we współczesnej architekturze sakralnej, zarówno w Polsce, jak i na świecie, beton stał się w pierwszych latach XX wieku niezwykle popularnym materiałem budowlanym.  Jednym z najbardziej znanych i wyprzedzających niejako swój czas obiektów religijnych, wzniesionych z betonu w specyficznej estetyce, jaką ten materiał narzuca jest kościół Notre-Dame we francuskim Raincy. Zaprojektował go w latach 1922-23 Auguste Perret. Gmach o niezwykłym, rozległym, zalanym światłem wnętrzu jest dziś podawany za przykład jednej z pierwszych świątyń, wzniesionych w nowych formach – radykalnie nowoczesnych.

Wotruba Kirche, Wiedeń, fot. ninanuri , CC BY-SA 3.0

Wotruba Kirche, Wiedeń, fot. ninanuri , CC BY-SA 3.0

Przykłady betonowych kościołów z XX wieku można mnożyć. Niezwykłą formę ma Wotruba Kirche – Kościół Najświętszej Trójcy, zbudowany w latach 1974-1976 w 23. dzielnicy Wiednia według wizji Fritza Wotruby. Betonowa jest słynna – ikoniczna – katedra w Brasilii (proj. Oskar Niemeyer, 1970) i nie mniej znana kaplica Notre Dame du Haut w Ronchamp Le Corbusiera. W Polsce niezwykle sprawnie betonem posługiwał się, tworząc niezwykłe, pełne nastroju wnętrza Władysław Pieńkowski, autor m.in. warszawskich kościołów św. Michała i  św. Dominika.

Katedra w Brasilii, fot. Bgabel, CC BY-SA 3.0

Katedra w Brasilii, fot. Bgabel, CC BY-SA 3.0

Popularność betonu w architekturze sakralnej nie słabnie. Na całym świecie powstają wciąż kościoły z tego materiału – co więcej, ich formy są nierzadko jeszcze bardziej wyraziste. Trend, jaki można zaobserwować obecnie, to zmniejszanie się skali obiektów sakralnych oraz uproszczenie ich form.

Kościół Zbawiciela, Teneryfa, proj. Menis Architects, źródło: http://menis.es

Kościół Zbawiciela, Teneryfa, proj. Menis Architects, źródło: http://menis.es

Minimalizm – to z całą pewnością popularny styl w najnowszych realizacjach na potrzeby kościoła. Budująca w Toruniu salę koncertową hiszpańska pracownia Fernando Menisa ma na koncie kilka kaplic i kościołów, w tym m.in. ten, powstały w 2012 roku na Teneryfie. Rok później w koreańskim mieście Byeollae powstała minimalistyczna bryła kościoła projektu pracowni Nameless Architecture.

Sunset Chapel, Guerrero, Meksyk, proj. Bunker Arquitectura, źródlo: www.bunkerarquitectura.com

Sunset Chapel, Guerrero, Meksyk, proj. Bunker Arquitectura, źródlo: www.bunkerarquitectura.com

Meksykańskie biuro Bunker Arquitectura zyskało rozgłos, projektując położoną w lesie, wśród skał maleńką Sunset Chapel, służącą do kontemplacji i prywatnej modlitwy. Asymetryczna, betonowa bryła ma ażurowe elewacje, by użytkownicy przy okazji modlitewnego skupienia mogli podziwiać malowniczy widok na okolice.

Kościół w Byeollae, Korea, proj. Nameless Architecture, źródło: http://namelessarchitecture.com

Kościół w Byeollae, Korea, proj. Nameless Architecture, źródło: http://namelessarchitecture.com

Być może drewniane kościoły wydają się wiernym bardziej przyjazne. Może są formy architektoniczne, w których nastrój modlitwy i skupienia osiąga się łatwiej, faktem jest jednak, że to beton wciąż dominuje w światowej architekturze sakralnej.

Kościół św. Dominika, Warszawa, proj. Władysław Pieńkowski, fot. ac

Kościół św. Dominika, Warszawa, proj. Władysław Pieńkowski, fot. ac

Od płaskorzeźby do miejsca spotkań

Najpierw była chęć wyremontowania płaskorzeźby: znajdująca się na narożniku kamienicy przy ul. Zwycięzców 11, pochodząca z 1947 roku praca Jerzego Jarnuszkiewicza popadała w ruinę. Okoliczni mieszkańcy z własnej inicjatywy rozpoczęli starania nie tylko o remont płaskorzeźby, ale i o wpisanie jej do rejestru zabytków. I dzięki skutecznemu współdziałaniu oba te założenia zrealizowali. Jak to w listopadzie 2011 roku, przy okazji odsłonięcia wyremontowanej płaskorzeźby „Plon” relacjonowała „Gazeta Stołeczna”: „Akcję ratowania “Plonu” zainicjowała graficzka z Saskiej Kępy Ewa Brykowska-Liniecka. Wciągnęła w to lokalną społeczność i burmistrza dzielnicy (objął patronat). Pomogło Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków: sfinansowało przygotowanie tzw. białej karty, niezbędnej do wpisania płaskorzeźby do rejestru zabytków, potem – rzutem na taśmę – umieściło “Plon” na liście obiektów, których remont dotuje w tym roku miasto. Do współpracy dała się namówić sceptyczna z początku wspólnota mieszkańców kamienicy przy Zwycięzców 11. Znalazła dodatkowego darczyńcę – Fundację Teresy Sahakian oraz konserwatora Bartosza Markowskiego, który odrestaurował dzieło Jarnuszkiewicza i na podstawie archiwalnych zdjęć uzupełnił brakujące fragmenty”. Część pieniędzy, potrzebną na renowację dzieła zebrano podczas uliczne zbiórki w czasie Święta Saskiej Kępy, w przedsięwzięcie zaangażowało się wielu mieszkańców okolicy.

Płaskorzeźba "Plon" autorstwa Jerzego Jarnuszkiewicza na budynku przy ul. Zwycięzców 11 w Warszawie. Stan po renowacji (2011), fot.  Tadeusz Rudzki, (CC BY-SA 3.0)

Płaskorzeźba “Plon” autorstwa Jerzego Jarnuszkiewicza na budynku przy ul. Zwycięzców 11 w Warszawie. Stan po renowacji (2011), fot. Tadeusz Rudzki, (CC BY-SA 3.0)

Sukces akcji remontu płaskorzeźby „Plon” zachęcił do kolejnych działań. Od kilku miesięcy trwają prace nad realizacją kolejnego etapu ożywienia, przywrócenia mieszkańcom narożnika ulic Zwycięzców i Katowickiej. Obok kamienicy z płaskorzeźbą „Plon” ma powstać zielony skwer. Do niedawna niewielki placyk był zaniedbany i nie służył zupełnie nikomu – teraz ma zostać uporządkowany, wyposażony w nową zieleń oraz betonowe ławki, zachęcające do zatrzymania się, sąsiedzkich spotkań. Projekt uporządkowania przestrzeni pod kamienicą z „Plonem” jego pomysłodawcy zgłosili jako propozycję do budżetu partycypacyjnego. Podczas odbywającego się latem 2014 roku głosowania nie zdobył on jednak wystarczającej liczby głosów. W czasie kolejnej edycji Święta Saskiej Kępy zaangazowani w projekt mieszkańcy zbierali datki na budowę betonowych ławek. Udało im się namówić do współpracy władze dzielnicy i te mają sfinansować rewitalizację terenu zielonego. Mieszkańcy muszą zdobyć pieniądze na ławki.

www.facebook.com/Wokol.Plonu

www.facebook.com/Wokol.Plonu

„“Wokół Plonu” – wspólne działania mieszkańców, których celem jest przywracanie Saskiej Kępie historycznych miejsc, utrwalanie odchodzących wspomnień i relacji, a także tworzenie nowych przestrzeni wspólnych” – pisze o sobie grupa, zgromadzona wokół projektu. Wspólnotowość, integracja, współpraca przy działaniu – to hasła, którymi się posługują, starając się realizować przedsięwzięcia, mające wymierne korzyści dla mieszkańców okolicy. Oddolna inicjatywa, zaangażowanie grupy „zwykłych” ludzi, dbających o estetykę miejsca, w którym żyją oraz jego wartość kulturową i historyczną stało się początkiem szeregu działań, jednoczących coraz większą grupę sąsiadów. Spiritus movens całego przedsięwzięcia jest Ewa Brykowska-Liniecka, która nadzoruje prace, jednak liczba osób biorących w nich udział jest coraz większa.

Wspólnota biesiadowania

Wiosną 2014 roku rozstrzygnięta została pierwsza edycja konkursu na najciekawszą pracę naukową z dziedziny teorii architektury. Konkurs, który organizuje Fundacja im. Stefana Kuryłowicza, ma na celu  publikowanie najbardziej wartościowych prac, pogłębiających widzę nad związkami architektury i urbanistyki z kulturą, przemianami społecznymi czy ekonomicznymi.

Nagrodę w pierwszej edycji konkursu otrzymała praca dr Anny Lorens, architektki, badającej sposoby biesiadowania w miastach – to, jak pod względem architektonicznym, społecznym, kulturowym kształtują się miejsca, do których mieszkańcy miast chodzą jeść. Jej praca nosi tytuł „Fenomen miejsc biesiadnych w mieście jako ilustracja krzyżowania się wpływów kultury popularnej i kultury wysokiej w architekturze”.

fot. Annexrf

fot. Annexrf

„Tak jak podstawową funkcją architektury jest zapewnienie człowiekowi schronienia, tak rytuałem, odnoszącym się do podstawowej potrzeby człowieka, jaką jest zaspokajanie głodu, jest biesiada. Konieczność jedzenia nie jest jednak jedynym wyznacznikiem tego rytuału, podobnie jak architektura jest czymś znacznie głębszym niż tylko zapewnienie ochrony człowiekowi przed warunkami atmosferycznymi i niebezpieczeństwem. Aspektem, który pozwala widzieć biesiadę jako rytuał, do którego odnosi się jej architektoniczna reprezentacja, jest integracja, wspólnotowość.
Potrzeba budowania wspólnot jest tym istotniejsza dla człowieka, im bardziej współczesna kultura ulega zglobalizowaniu i informatyzacji, buduje uczucie osamotnienia w tłumie” – pisze we wstępie do książki jej autorka.

Praca Anny Lorens powstała z inspiracji rozwijającym się w Polsce od kilku lat zjawiskiem powstawania lokali, w których obcy ludzie biesiadują razem. „Chcemy poczucia wspólnotowości, chcemy być razem. Dlatego coraz popularniejsze są gwarne miejsca z dużymi stołami biesiadnymi dla wszystkich” – zauważa architektka.

fot. Eweht, (CC BY-SA 3.0)

fot. Eweht, (CC BY-SA 3.0)

Jedzenie „na mieście”, poza domem, nie jest zjawiskiem nowym – osoby żyjące i pracujące w dużych miastach praktykują to na co dzień. Nowością są lokale, w których centralnym punktem jest duży, wspólny stół. Spotykanie przy nim przypadkowych, obcych osób i nawiązywanie z nimi nawet krótkotrwałych jest wielkomiejskim zjawiskiem, które kilka lat temu dotarło do Polski i dynamicznie się rozwija. To fenomen, który można interpretować jako sposób radzenia sobie z samotnością – dolegliwością życia w wielkim ludzkim skupisku, ale też jako wynik naturalnej potrzeby tworzenia wspólnot, nawiązywania relacji.
„Kultura miejsc biesiadnych jest różnorodna, żywa i zmienna. Niekiedy dzięki ulokowaniu tej funkcji w obrębie ciekawej architektonicznej aranżacji tworzą się wartości nowe – nieprzewidywalne w samym procesie jej projektowania. Do nich należą przede wszystkim czynniki kulturotwórcze: chęć integracji i spotkania lub integralna cecha kultury wysokiej – budowanie hierarchii, elitarności miejsca przez użytkowników tej przestrzeni” – pisze Anna Lorens.

Całą książkę można pobrać STĄD

Zamieszkajmy wspólnie

Gdańska pracownia architektoniczna MIDI opracowała projekt niewielkiego osiedla, które jego przyszli mieszkańcy mogliby wybudować sami, unikając spekulacji na rynku nieruchomości czy pośrednika w postaci nastawionego na zysk dewelopera. Wszystko dzięki wspólnotowej idei cohousingu.

Socjalne osiedle mieszkaniowe typu cohousing, proj. MIDI Pracownia Architektoniczna, źródło: http://midi-architekci.pl

Socjalne osiedle mieszkaniowe typu cohousing, proj. MIDI Pracownia Architektoniczna, źródło: http://midi-architekci.pl

Ta koncepcja budowania i mieszkania, choć popularna w Niemczech, Holandii czy Danii w Polsce nie jest ani dobrze znana, ani często praktykowana. Jak opisują to architekci z biura MIDI: „Jest to idea, w której najpierw zawiązuje się wspólnota (przyjaciół, grona ludzi o podobnych zainteresowaniach, podobnym stylu życia lub np. w podobnym wieku) a następnie ta wspólnota razem buduje dla siebie  miejsce do życia”.

Socjalne osiedle mieszkaniowe typu cohousing, proj. MIDI Pracownia Architektoniczna, źródło: http://midi-architekci.pl

Socjalne osiedle mieszkaniowe typu cohousing, proj. MIDI Pracownia Architektoniczna, źródło: http://midi-architekci.pl

Wydaje się, że budowanie w ramach cohousingu (czyli czymś na wzór niewielkiej spółdzielni) ma same zalety. To przedsięwzięcie realizowane z osobami, które się samemu wybrało; cena budowy – to realne koszty, nie obarczone marżą czy prowizją pośredników; przyszły mieszkaniec ma wpływ na projekt architektoniczny, na aranżację przestrzeni wokół domu i sposób jej użytkowania, na plan mieszkania. „Budując wspólnie i wspólnie zakładając ramy dla naszego osiedla czy budynku wielorodzinnego mamy wpływ na estetykę nie tylko własnego domu- ale całego zamierzenia budowlanego. Niezależnie od tego czy decydujemy się na identyczne budynki, czy też na bardziej indywidualne rozwiązania w skali danego osiedla ,możemy określić estetykę w jakiej się poruszamy np. rodzaj wykończenia budynków, ich ogólny charakter czy kolorystykę, co pozwala nam na przebywanie w harmonijnym środowisku i uzyskanie widoku z okna o jakim marzymy.  Mamy również wpływ na estetykę i funkcję przestrzeni wspólnych, gdzie będzie się toczyło życie społeczne- razem decydujemy czy potrzebne jest nam miejsce do wspólnego grillowania, boisko do gry w siatkówkę, plac zabaw dla dzieci czy wspólna szklarnia do uprawiania warzyw” – podkreślają architekci.

Socjalne osiedle mieszkaniowe typu cohousing, proj. MIDI Pracownia Architektoniczna, źródło: http://midi-architekci.pl

Socjalne osiedle mieszkaniowe typu cohousing, proj. MIDI Pracownia Architektoniczna, źródło: http://midi-architekci.pl

Budynki i osiedla, wznoszone według idei cohousingu – to zazwyczaj obiekty szanujące środowisko. Nawet jeśli wprowadzane do domów rozwiązania energooszczędne i ekologiczne (odnawialne źródła energii, recykling wody itd.) nieco podnoszą koszt budowy, jest on rozłożony na wszystkich lokatorów, a poza tym bardzo szybko się zwraca, bo taki budynek jest o wiele tańszy w utrzymaniu.

Socjalne osiedle mieszkaniowe typu cohousing, proj. MIDI Pracownia Architektoniczna, źródło: http://midi-architekci.pl

Socjalne osiedle mieszkaniowe typu cohousing, proj. MIDI Pracownia Architektoniczna, źródło: http://midi-architekci.pl

Gdańska pracownia MIDI zaprojektowała składające się z 28 domów (wolnostojących i w zabudowie szeregowej) osiedle dla dzielnicy Orunia. „Główną ideą projektu było stworzenie osiedla socjalnego, bliskiego ludziom i ułatwiającego kontakty sąsiedzkie.  Osiedle przeznaczone jest dla osób świadomych ekologicznie, którym bliska jest idea zrównoważonego rozwoju i które pragną zminimalizować swój wpływ na środowisko oraz swoje rachunki za ogrzewanie (roczny koszt ogrzania powierzchni przeznaczonego dla jednej rodziny to zaledwie 900 zł). Samochody zostały zepchnięte na drugi plan, tworząc tym samym przestrzeń do życia dla ludzi. Układ dojść został celowo zaprojektowany w taki sposób, aby wymusić ruch na osiedlu pomiędzy budynkami, aby dać pretekst do zatrzymania się na pogawędkę z sąsiadem” – można przeczytać w opisie projektu.

Socjalne osiedle mieszkaniowe typu cohousing, proj. MIDI Pracownia Architektoniczna, źródło: http://midi-architekci.pl

Socjalne osiedle mieszkaniowe typu cohousing, proj. MIDI Pracownia Architektoniczna, źródło: http://midi-architekci.pl

Osiedle ma zostać zrealizowane, gdy uda się znaleźć możliwą do zabudowy działkę (ta wybrana pierwotnie nie nadaje się pod budownictwo mieszkaniowe). „Chciałbym  przekonać ludzi, że pominięcie dewelopera przy budowie jest możliwe i wcale nie takie trudne, jak mogłoby się wydawać. Wystarczy mieć generalnego wykonawcę, który dobrze pokieruje naszym przedsięwzięciem” – przekonuje Piotr Karaś z pracowni MIDI.  Być może gdyby udało się wybudować w Gdańsku osiedle w systemie cohousingu, idea ta stałaby się w polskim budownictwie mieszkaniowym bardziej popularna.

Nasza przestrzeń

Naukowcy, badacze, specjaliści z różnych dziedzin od lat prowadzą obserwacje i badania na temat miejskich przestrzeni publicznych. Powstają na ten temat opasłe tomy naukowych rozpraw, szczególnie od czasu, gdyby urbanizacja stała się faktem i w rozrastających się miastach coraz trudniej jest znaleźć przyjazną użytkownikom przestrzeń – bezpieczną, wygodną, ogólnodostępną.

Badacze sformułowali swoje definicje przestrzeni publicznej, a co pod tym pojęciem rozumieją „zwykli” ludzie? To przecież oni są użytkownikami tego typu obszarów – to ich opinie, potrzeby, spostrzeżenia, ich sposób funkcjonowania w mieście jest kluczowy dla kształtowania przestrzeni publicznych!

W 2010 roku amerykańska organizacja, zajmująca się przestrzeniami publicznymi w wielkich miastach, Design Trust for Public Space poprosiła niezależnego filmowca, Nandana Rao o przygotowanie reportażu – swego rodzaju ankiety na ulicach Nowego Jorku na temat tego, co oni – przechodnie, turyści, mieszkańcy – mają na myśli mówiąc „przestrzeń publiczna”. Do czego jest im potrzebna, jakie są jej zalety, jak powinna wyglądać.
Oto efekt pracy Nandana Rao. Odpowiedzi są bardzo zróżnicowane, warto jednak zwrócić uwagę na to, jak często pojawia się w nich słowo „wspólnota”.

Public Space Is… from Design Trust for Public Space on Vimeo.

Przestrzeń wspólnoty / przestrzeń wymiany. Młoda architektura szwajcarska. Wykłady + przegląd portfolio

11 i 12 października 2014 roku w Pawilonie SARP przy ul. Foksal 2 w Warszawie odbędzie się cykl spotkań z młodymi szwajcarskimi architektami i projektantami.

Dobrze zaprojektowane miasto jest przestrzenią wspólnoty – taka nauka płynie z osiągnięć wysoko cenionej, nie tylko w Polsce, architektury szwajcarskiej. Jakość polskiej przestrzeni publicznej i tworzącej ja architektury jest od lat przedmiotem krytyki. Czy młode pokolenie architektów zdoła zmienić polski krajobraz na lepsze?

Zapraszamy architektów i studentów architektury do dyskusji i wymiany doświadczeń z gośćmi ze Szwajcarii. W sobotę opowiedzą oni o swoich projektach, edukacji i pracy na uczelni. W niedzielę odbędzie się bezpłatny przegląd portfolio. Mamy nadzieję, że te dwa dni dyskusji oraz wymiany wiedzy zaowocują w praktyce projektowej i wpłyną na współpracę pomiędzy architektami z różnych środowisk.

PROGRAM:

SOBOTA, godz. 10.00 – 16.00
Prezentacje zaproszonych architektów:
– Lukas Imhof – absolwent architektury prestiżowego ETH w Zurychu, gdzie pracował jako asystent profesora Miroslava Sika w latach 2004- 2010. Autor książki o standardach w mieszkaniówce “Midcomfort”. W ostatnich miesiącach wygrał dwa konkursy na szkołę i przedszkole. Specjalizuje się w renowacjach historycznych budynków. Założyciel studia architektonicznego Lukas Imhof Architects // www.lukasimhof.ch/

– Karamuk*Kuo – biuro architektoniczne założone w 2010 przez Jeannette Kuo i Uenala Karamuka. Od roku 2006 Karamuk*Kuo jest zaangażowane w uniwersyteckie programy nauczania na wydziałach designu w Szwajcarii i Stanach Zjednoczonych // www.karamukkuo.com

– Atelier Scheidegger Keller – biuro architektoniczne oficjalnie założone w 2012 roku przez pracujących od lat razem Christiana Scheideggera i Juerga Kellera. Obaj są absolwentami Wydziału Architektury ETH w Zurychu, gdzie obecnie uczą. Christian Scheidegger pracował długo w biurze Christiana Kereza. Scheidegger Keller, oprócz pracy nad projektami zabudowy mieszkaniowej, których dzięki wygranym konkursom przybywa z roku na rok, znajduje czas na instalacje artystyczne, w zeszłym roku zakwalifikowali się do finału swiss art awards. www.scheideggerkeller.ch 

NIEDZIELA, godz. 10.00 – 16.00

Przegląd portfolio (UWAGA: WYMAGANE ZAPISY)

Zapisy mailem (imię+nazwisko, w przypadku studentów również semestr studiów) ślijcie mailem do dnia 6.10. na adres bec@beczmiana.pl. W tytule maila prosimy wpisać: „SwissPol Synchronizacja Portfolio”. O UDZIALE W PRZEGLĄDZIE DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ.

Prosimy o przyniesienie portfolio w formie wydruków – nie będzie możliwości oglądania prac na ekranie komputera. Przegląd portfolio będzie odbywał się w małych grupach, z wybranym przez Was architektem. Język: angielski, niemiecki.

Wydarzenie w ramach projektu SYNCHRONIZACJA 2014. Projektowanie dla wspólnoty / projektowanie miejsc wspólnych // www.synchronicity.pl

Organizator: Fundacja Bęc Zmiana / www.beczmiana.pl
Partner: Oddział Warszawski SARP
Patronat medialny: NOTES.NA.6.TYGODNI

Projekt realizowany dzięki wsparciu finansowemu:
Pro Helvetia
Miasto Stołeczne Warszawa
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Przestrzeń po szwajcarsku

Z architekturą Szwajcarii wiąże się wiele stereotypów. Pierwszym jest umiłowanie betonu: rzeczywiście, ten materiał pojawia się wyjątkowo często we współczesnym szwajcarskim budownictwie. Dzieje się tak być może w związku z kolejną powszechnie znaną cechą tej architektury – minimalizmem. Wielu projektantom wystarcza budulec jako środek wyrazu w prostych, surowych, klarownych, pozbawionych jakiegokolwiek detalu bryłach. Znaną cechą szwajcarskiej architektury jest jej ład i porządek, harmonia i funkcjonalność stawiane ponad widowiskową formą (przykład: odrzucenie w referendum projektu Zahy Hadid, która dla Bazylei zaprojektowała szalony gmach sali koncertowej; mieszkańcy uznali, że budynek jest za drogi i swoją ekstrawagancką bryłą nie pasuje do charakteru miasta).

Dworzec autobusowy w Aarau, proj. Vehovar & Jauslin Architektur AG, źródło: www.vja.ch

Dworzec autobusowy w Aarau, proj. Vehovar & Jauslin Architektur AG, źródło: www.vja.ch

Nieco mniej znaną cechą szwajcarskiej architektury, a może raczej urbanistyki jest ogromny szacunek do przestrzeni wspólnych. Dbałość o ich dostępność, estetykę, funkcjonalność jest czymś zupełnie oczywistym: starannie i atrakcyjnie zaprojektowane przestrzenie pomiędzy budynkami – to nie tylko miejskie place, skwery czy tereny rekreacyjne w alpejskich kurortach. Z myślą o szerokim gronie odbiorców projektuje się też przestrzenie na terenie osiedli mieszkaniowych, kompleksów biurowych (np. słynny kampus firmy farmaceutycznej Novartis w Bazylei), terenów targowych i przemysłowych. Wyjątkową grupę stanowią też obiekty związane z transportem. Szwajcaria posiada jeden z najlepiej na świecie rozwiniętych systemów komunikacji publicznej, lotniczej, kolejowej, autobusowej; mieszkańcy tego kraju niezwykle często się przemieszczają, a co za tym idzie szwajcarskie dworce, przystanki, lotniska są wyjątkowo ruchliwe.

Dworzec autobusowy w Aarau, proj. Vehovar & Jauslin Architektur AG, źródło: www.vja.ch

Dworzec autobusowy w Aarau, proj. Vehovar & Jauslin Architektur AG, źródło: www.vja.ch

Środki transportu publicznego są w Szwajcarii punktualne, na przystankach nie spędza się więc dużo czasu. Mimo to większość dworców czy stacji została zaprojektowana nie tylko jako schronienie dla pasażerów, ale i atrakcyjne obiekty nowoczesnej architektury. Jednym z ostatnio oddanych do użytku jest dworzec autobusowy w Aarau. Pracownia Vehovar & Jauslin Architektur AG nad stanowiskami, przy których stają autobusy zaprojektowała unoszący się na smukłych słupach dach. Wykonano go z półprzejrzystego tworzywa sztucznego, dzięki czemu nie przepuszcza on światło słoneczne. Po zmroku odpowiednio oświetlony przypomina wielką, miękką poduszkę, rozpiętą nad przystankami. Wszystko dzięki jego lekko wybrzuszającej się formie.

Dworzec autobusowy w Baden-Rütihof, proj. Knapkiewicz & Fickert AG, źródło: www.axka.ch

Dworzec autobusowy w Baden-Rütihof, proj. Knapkiewicz & Fickert AG, źródło: www.axka.ch

Dworzec autobusowy w Baden-Rütihof, projekt biura Knapkiewicz & Fickert AG, to asymetryczny, przeszklony pawilon, którego rozdzielone ukośnymi ścianami przestrzenie oferują wszystkie potrzebne podróżnym wygodny. Zielonkawe, przejrzyste ściany i dach, odpowiednio dobrane oświetlenie, wygodne siedziska oraz szeroki widok na stanowiska, z których odjeżdżają autobusy wystarczyły, by powstał wygodny i przyjazny dworzec.

Przystanek linii kolejowej Glattalbahn, Zurich, proj. Kai Flender Freier Architekt, źródło: www.kaiflender.de

Przystanek linii kolejowej Glattalbahn, Zurich, proj. Kai Flender Freier Architekt, źródło: www.kaiflender.de

Glattalbahn – to nowa linia kolejowa, łącząca centrum Zurychu z położoną na przedmieściach dzielnicą Glattal. To niewielka, lokalna, licząca 20 przystanków linia. Mimo to każda z małych stacji – to wykonane z czarnej stali i szkła, zadaszone wiaty, które chronią od deszczu czy wiatru, nie są jednak szczególnie widoczne, nie ingerują znacząco w miejską przestrzeń.

Pasaż pieszy na dworcu kolejowym w Bazylei, proj. Cruz y Ortiz, źródło: www.cruzyortiz.com

Pasaż pieszy na dworcu kolejowym w Bazylei, proj. Cruz y Ortiz, źródło: www.cruzyortiz.com

Gdy w 2003 roku powiększano stację kolejową w Bazylei, pracownia Cruz y Ortiz zaprojektowała pasaż, łączący poszczególne części dworca. Nad peronami architekci rozciągnęli „czapkę” w postaci długiego, horyzontalnego pawilonu. Duża budowla, mieszcząca poza kasami czy sklepami szeroki, wygodny ciąg pieszy została przekryta nieregularnie łamanym dachem, nasuwającym skojarzenia z linią alpejskich szczytów.

Przystanek tramwajowy na Limmatplatz, Zurych, proj. Baumann Roserens Architekten, źródło: www.brarch.ch

Przystanek tramwajowy na Limmatplatz, Zurych, proj. Baumann Roserens Architekten, źródło: www.brarch.ch

Nie mniej popularne w Szwajcarii są środki transportu miejskiego – przede wszystkim tramwaje. Miasta w tym kraju mogą poszczycić się przystankami, projektowanymi przez takie sławy jak Mario Botta czy Santiago Calatrava. Jednym z najbardziej przyjaznych użytkownikom przystanków jest ten na Limmatplatz w Zurychu (proj. Baumann Roserens Architekten). Powstał on na skwerze, jednak pod budowę nie wycięto żadnego drzewa: budując betonowy dach o nieregularnym kształcie wycięto w nim otwory tak, aby drzewa mogły pozostać na swoich miejscach. Pod dachem znalazło się miejsce nie tylko na ławki dla pasażerów czy kiosk z biletami. W przeszklonym słupie ulokowano tu również kawiarnię, której ogródek od deszczu chroni wspominany dach o malowniczym kształcie. Rozbudowany przystanek tramwajowy stał się  tym samym przyjazna i atrakcyjna przestrzenią miejską, nie zaś tylko miejscem oczekiwania na tramwaj.

Przestrzeń publiczna nie dla wszystkich

W debacie publicznej jakość ogólnodostępnej przestrzeni miejskiej oceniana jest najczęściej pod kątem estetyki, atrakcyjności, zróżnicowania funkcji. Tymczasem – co zwykle podnoszą tylko organizacje pozarządowe – najważniejszą cechą przestrzeni publicznych, stanowiącą jej sens, powinna być dostępność dla każdego. Jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu sprawa dostępności przestrzeni miejskich dla osób niepełnosprawnych lub starszych (ale też np. rodziców z dziećmi w wózku) w ogóle nie zaprzątała uwagi projektantów. To zaczęło się już zmieniać – weszły też regulujące tę kwestię unijne przepisy (każda nowa inwestycja musi spełniać warunek dostępności). Jednak problem wykluczenia niektórych z przestrzeni miejskiej tylko z powodu barier architektonicznych jest wciąż aktualny w większości polskich miast.

Kampania „Tu jest OK” ma na celu  budowanie pozytywnego przekazu: ma wskazywać miejsca, do których łatwo dostanie się każdy, bez względu na stopień sprawności. „Będziemy audytować kawiarnie, sklepy, kawiarnie, kluby, urzędy i inne. Wszystkie miejsca bez barier otrzymają znak jakości “Tu jest ok.” – głoszą twórcy akcji. Dość istotna jest wymowa akcji: nie jest ona poświęcona walce o system nakazów, o prawne regulacje (które mimo to sa przecież potrzebne). Idea akcji jest oddolna i spontaniczna, dzięki niej budować się ma w społeczeństwie poczucie wspólnotowości, chęć poprawy jakości przestrzeni nie dlatego, że tak trzeba, ale dlatego, że wspólnie chcemy, by była ona bardziej przyjazna.

www.facebook.com/tujestok

www.facebook.com/tujestok

„Zastanawiałeś się kiedyś ile po drodze pokonujesz schodów, krawężników i progów? Są ludzie, którzy muszą myśleć o tym na co dzień. Kampania Tu jest O.K. ma na celu uświadomić całej społeczności Warszawy, i nie tylko, o problemie osób poruszających się na wózkach inwalidzkich! Ale nie tylko – podobnie czują się matki z wózkami, osoby starsze… Chcemy jednak mówić, że są, NA SZCZĘŚCIE, miejsca, gdzie na przestrzeń architektoniczną patrzy się już innym wzrokiem – oczami serca. Mamy na celu audyt miejsc o POWSZECHNEJ dostępności publicznej i ich promocję” – podkreślają twórcy kampanii. U podstaw akcji leży chęć budowania pozytywnego przekazu wokół likwidacji barier architektonicznych oraz poczucia, że kwestia dostępności przestrzeni miejskich jest „wspólna sprawą”.

Pomysłodawcami akcji są Polska Organizacja Pracodawców Osób Niepełnosprawnych (POPON) oraz związana z nią fundacja FAZON.
Strona internetowa akcji: www.facebook.com/tujestok 

Park nad parkami

Ten najbardziej znany miejski teren zielony świata jest zarazem pierwszym publicznym parkiem, założonym w USA i jednym z pierwszych tego typu miejsc na świecie. Jest też przedsięwzięciem o silnym podłożu ideologicznym.

Central Park, fot. Gryffindor (CC BY-SA 3.0)

Central Park, fot. Gryffindor (CC BY-SA 3.0)

Autorka pracy poświęconej Central Parkowi, Małgorzata Wilczkiewicz cytuje w niej słowa Frederica Law Olmsteda, jednego z dwóch (obok Calverta Vauksa) projektantów parku. W 1858 roku mówił on: „Central Park jest wielką wartością jako pierwszy publiczny park powstały w tym kraju – demokratyczne przedsięwzięcie o najwyższym znaczeniu – i od jego sukcesu zależy dalszy postęp w sztuce i estetyce Ameryki”.
Gdy w połowie XIX wieku narodził się pomysł utworzenia na terenie dynamicznie rozwijającej się metropolii terenu zielonego bardzo wielu zwolenników miała idea, aby obszar ten był dostępny tylko dla miejscowej elity – dla najzamożniejszych przedstawicieli najwyższych klas społecznych. Ta idea jednak szybko upadła i w 1858 roku rozstrzygnięto konkurs na projekt parku publicznego, ogólnodostępnego. W ciągu kolejnych 15 lat na terenie, liczącym 341 hektarów, na prostokątnej działce o wymiarach 4000x800m powstał zielony teren rekreacyjno-wypoczynkowy.

fot. Razum2010_, (CC BY-SA 3.0)

fot. Razum2010_, (CC BY-SA 3.0)

Niezwykle ważnym elementem projektu było stworzenie przestrzeni naturalnej – nie przewidywano w parku eleganckich zabudowań, bulwarów, ściśle zaplanowanych, „narysowanych” klombów i trawników. Od początku powstawania przedsięwzięciu przyświecała idea ukształtowania takiej przestrzeni zielonej, która będzie sprawiała wrażenie „jakby wyrosła tu sama”. Stąd Wielki Trawnik (Great Lawn) – pozornie nie zagospodarowany, pozwalający każdemu na korzystanie z niego w dowolny sposób (pikniki, opalanie, gry zespołowe), stąd prawie „dzikie” ścieżki wśród krzaków, jeziora i stawy porośnięte szuwarami.

fot. David Shankbone, (CC BY-SA 3.0)

fot. David Shankbone, (CC BY-SA 3.0)

Rozdzielenie ruchu pieszego od konnego, osobne ścieżki dla rowerzystów czy biegaczy, niewiele miejsc o regulaminach i systemach zakazów i nakazów – wszystko to powoduje, że park stał się faktycznie przestrzenią wspólną – demokratyczną – w której każdy użytkownik, bez względu na pochodzenie czy status majątkowy może czuć się swobodnie, może wypoczywać w dowolny sposób. Niektórzy uważają wręcz, że park jest rodzajem społecznego eksperymentu, który miał umożliwić koegzystencję niższych i wyższych warstw społecznych.
W 1964 Central Park został wpisany do rejestru zabytków, to jednak nie wypłynęło na sposób jego użytkowania.

Ulica kompromisu

19 sierpnia 2014 roku Zarząd Dróg Miejskich w Poznaniu ogłosił konkurs o nazwie: „Przestrzeń wspólna – opracowanie koncepcji zagospodarowania  ulic Taczaka  i  Garncarskiej  w  Poznaniu jako  przestrzeni zamieszkania, usług, ruchu i spotkań”. To zdarzenie bez precedensu: zapoczątkowany przez samych mieszkańców proces rewitalizacji zaniedbanej ulicy dzięki ich współpracy z samorządem doprowadził do zorganizowania oficjalnego konkursu, w wyniku którego ulica na trwałe ma zmienić swoje oblicze, stając się przyjazną przestrzenią, łącząca wszystkie miejskie funkcje.

Pierwsze zmiany na poznańskiej ulicy Taczaka zaszły już dwa lata temu. Położona w centrum miasta, choć nieco na uboczu (równoległa do słynnej zdominowanej przez samochody i siedziby banków ulicy Święty Marcin) Taczaka przez lata była wyjątkowo zaniedbana. Zastawiona przez samochody, zaśmiecona, pozbawiona życia ulica nie podobała się mieszkańcom. I to właśnie oni rozpoczęli proces jej przemiany. To ważne, że idea rewitalizacji poznańskiej ulicy wypłynęła od samych mieszkańców. To oni wystąpili z petycją do władz miasta o zamienienie Taczaka w deptak, aby mogły tu powstać kawiarniane ogródki, by szpecące miejsca parkingowe mogły służyć spacerom i wypoczynkowi. Jako że nie wszyscy mieszkańcy akceptowali kierunek zmian, poznańscy urzędnicy rozdali im ankiety, w których każdy mógł doprecyzować swoje oczekiwania i pragnienia, w jaką stronę miałaby się zmienić jego ulica.
Na bazie konsultacji społecznych wypracowano kompromis. Jak to opisano na łamach portalu Codzienny Poznań: „I dokładnie zgodnie z ich życzeniami ulica Taczaka nie stała się deptakiem, ograniczono na niej natomiast ruch i możliwości parkowania, a między samochodami pojawiły się miejsca na ogródki kawiarniane – chociaż te mogą być, także zgodnie z życzeniem mieszkańców, czynne tylko do godziny 22. Jest też więcej zieleni: ZDM wyremontował już skwer u zbiegu ulic Kościuszki i Taczaka, który teraz wygląda naprawdę pięknie. (…) zmiany na Taczaka były swoistym eksperymentem – chodziło o to, by udowodnić malkontentom i przeciwnikom jakichkolwiek zmian, że ulica i jej mieszkańcy tylko zyskają na ograniczeniu ruchu i ogródkach kawiarnianych.

Ulica Taczaka przed rewitalizacją, fot. MOs810, CC BY-SA 3.0

Ulica Taczaka przed rewitalizacją, fot. MOs810, CC BY-SA 3.0

Po miesiącu okazało się, że rzeczywiście mieszkańcy dali się przekonać. (…) Trzeba przyznać, że bardzo starają się właściciele pubów: o godzinie 22, zgodnie z umową, stoliki są chowane, śmieci sprzątane, a palacze mogą palić wyłącznie tam, gdzie nie przeszkadza to mieszkańcom”.
Pierwsze próby zmiany ulicy w przestrzeń bardziej przyjazną jej użytkownikom zakończyły się sukcesem. Jak podkreśla jeden z przedsiębiorców, działających na Taczaka, organizatorzy procesu rewitalizacji chcą „kontynuować i przypieczętować proces uspołeczniania tej ulicy” . Służyć temu ma ogłoszony właśnie przez SARP konkurs, w którego warunkach napisano: „Przedmiotem konkursu jest zaproponowanie nowego zagospodarowania, które połączy komunikację  (kołową, pieszą, rowerową)  ze strukturą zieleni, oświetleniem, elementami małej architektury, ogródkami kawiarnianymi, stoiskami promocyjnymi sklepów i innymi elementami wyposażenia ulicy – w obrębie układu przestrzennego ulic Taczaka i Garncarskiej i ich otoczenia,  z  uwzględnieniem funkcji mieszkaniowych, handlowo-usługowych,  kulturalnych, publicznych itp. przywracających rangę temu obszarowi”.

Tak jak pomysłodawcy zmian na ulicy Taczaka, tak i organizatorzy konkursu podkreślają społeczny i wspólnotowy charakter tego przedsięwzięcia. Kluczowym elementem projektu jest skierowanie prac ku wytworzeniu w tym miejscu przestrzeni wspólnej, godzącej interesy różnych grup, od mieszkańców, przed przedsiębiorców po turystów oraz osoby chcące tu wypocząć w kawiarnianym ogródku. „Organizatorzy konkursu oczekują twórczego podejścia do rozwiązań przestrzenno–funkcjonalnych obszaru ulic objętych konkursem w ramach stworzenia przestrzeni dla ruchu, spotkań i rekreacji, stanowiących wspólną przestrzeń dla aktywności społeczno – kulturalnej” – można przeczytać w regulaminie.

Swoje propozycje na konkurs nadesłać może każdy architekt, posiadający stosowne uprawnienia (w specjalności  architektonicznej i w specjalności drogowej). Konkurs ma zostać rozstrzygnięty 18 grudnia 2014 roku.

Przestrzeń życia Polaków

Pod koniec sierpnia 2014 roku upubliczniony został 230-stronicowy raport pt. „Przestrzeń życia Polaków”. Został on opracowany przez zespół niezależnych ekspertów, których prace koordynował senator Janusz Sepioł. Całe przedsięwzięcie odbywa się z inspiracji Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego i jest częścią prac nad prezydenckim projektem tzw. ustawy krajobrazowej.

Poznań

Poznań

Jak można się dowiedzieć ze strony internetowej Kancelarii Prezydenta: „Motywem podjęcia prac nad raportem stał się coraz powszechniej odczuwany dysonans pomiędzy wysoką dynamiką procesów inwestycyjnych oraz zauważalną poprawą jakości znaczącej części obiektów architektonicznych, a negatywnymi tendencjami w gospodarce przestrzennej, słabościami planowania miejskiego i polityki mieszkaniowej. Narastający w efekcie tych zjawisk chaos przestrzenny staje się cywilizacyjną i ekonomiczną barierą rozwoju kraju. Podnosi on koszty funkcjonowania miast i całych zespołów miejskich i – co szczególnie istotne – pogarsza codzienne warunki i standard życia Polaków”.

Katowice

Katowice

Raport przygotowało kilka zespołów eksperckich, opracowujących poszczególne jego zagadnienia. Wśród tematów, które badali specjaliści pojawiły się m.in. jakość i standardy przestrzeni zamieszkania, jakość polskiej przestrzeni publicznej, miejska obywatelskość, promocja wiedzy i kultury architektonicznej. Przyglądano się przestrzeniom wiejskim, terenom zielonym czy  zjawisku suburbanizacji. Teraz, gdy treść raportu jest już znana, została ona poddana konsultacjom społecznym. Do 25 września można na adres SARP wysyłać swoje uwagi, spostrzeżenia i komentarze, dotyczące jego zawartości, ponadto w kilku miastach odbędą się na ten temat publiczne debaty.

Wrocław

Wrocław

„Celem raportu jest przedstawienie na tle diagnozy stanu polskiego krajobrazu, charakteru głównych procesów kształtujących współczesność naszych miast i wsi oraz świadomości architektury, jako szczególnego wyrazu kondycji ekonomicznej i kulturowej polskiego społeczeństwa, koncepcji działań na rzecz podniesienia jakości środowiska zamieszkania. Raport identyfikuje zagrożenia oraz wskazuje drogi poprawy sytuacji, czyli zawiera rekomendacje najpilniejszych działań, wskazuje ich zakres i precyzuje rolę poszczególnych instrumentów, zarówno w sferze edukacyjnej, jak i legislacyjnej i wdrożeniowej” – piszą autorzy opracowania.

Gdańsk

Gdańsk

Trudno nie zgodzić się ze stawianą we wstępie do raportu tezą o dysonansie „pomiędzy wysoką dynamiką procesów inwestycyjnych oraz zauważalną poprawą jakości znaczącej części obiektów architektonicznych, a negatywnymi tendencjami w gospodarce przestrzennej, słabościami planowania miejskiego i polityki mieszkaniowej”. Celem raportu, badającego osobno kwestie urbanizacji, stref zamieszkania, przestrzeni publicznych, krajobrazu, wsi, jest wypunktowanie głównych problemów, z którymi na co dzień się stykamy i być może znalezienie narzędzi, dzięki którym da się je rozwiązać. Bo co prawda w Polsce obowiązuje Ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 27 marca 2003, jednak jest ona wadliwa, nieskuteczna i wciąż są kłopoty z egzekwowaniem jej zapisów. Degradacja przestrzeni postępuje błyskawicznie i konieczność zmiany ustawy staje się palącą koniecznością.

Warszawa

Warszawa

Autorzy poszczególnych części raportu zwracają uwagę na główne problemy kolejnych wycinków otaczającej nas przestrzeni. Na przykład zespół Elżbiety i Adama Czyżewskich, pracujący nad badaniem jakości polskiej przestrzeni publicznej w pierwszej kolejności zwrócił uwagę na nieprecyzyjność pojęć i definicji. „W polskim systemie prawnym istnieje ogromna luka pojęciowa. W efekcie nie tylko potencjalne przestrzenie publiczne, lecz także miejsca wspólne już funkcjonujące w świadomości mieszkańców w ogromnej większości nie są objęte ustawową definicją „obszaru przestrzeni publicznej”. Definicja ta po prostu nie stosuje się ani do rzeczywistych „miejsc wspólnych”, ani do miejsc, których kształt powinny określać standardy urbanistyczne. Pilna potrzeba uzupełnienia stosowanej w  ustawie terminologii o  definicję” – piszą autorzy rozdziału pt. „Jakość polskiej przestrzeni publicznej”.  Jeśli nie wiemy dokładnie, co to jest przestrzeń publiczna czy miejsce wspólne, jak możemy prawem je chronić lub w sposób uregulowany o nie dbać?

 

Bytom

Bytom

Na bazie swoich badań i doświadczeń autorzy rozdziału formułują główne przyczyny złej kondycji przestrzeni publicznej w Polsce. Według raportu to:
„1.  Słabo zaawansowany proces emancypacji warstwy mieszczańskiej w Polsce przed 1939
2.  Regres kultury miejskiej i zanik etosu mieszczańskiego po 1939 roku w następstwie zmian demograficznych i całkowitej likwidacji mieszczaństwa żydowskiego.
3.  Płytka asymilacja modernistycznych i postmodernistycznych doktryn urbanistycznych w obrębie konserwatywnego horyzontu poznawczego, anarchistycznych postaw społecznych, niskich standardów cywilizacyjnych i technicznych.
4.  Słabo rozwinięta kultura stowarzyszeniowa, niski stopień zaufania społecznego, niskie kompetencje we współpracy nad definiowaniem i rozwiązywaniem problemów wspólnotowych.
5.  Powszechna niechęć do inwestowania w badania podstawowe i anachroniczny, skrajnie utylitarny stosunek do wiedzy także w zakresie badań nad kulturą kształtowania przestrzeni.
6.  Powszechny brak szacunku dla prawa i jego instytucji w połączeniu z wysokim stopniem urzędniczego rygoryzmu i niskim poziomem kultury prawnej.
7.  Powszechne traktowanie przestrzeni publicznej jako „funkcji prawa własności” w połączeniu z wadliwą interpretacją istniejących uregulowań z zakresu prawa publicznego.
8.  Brak powszechnej edukacji publicznej w dziedzinie wartości architektonicznych, urbanistycznych i krajobrazowych.
9.  Niedostateczny poziom edukacji średniej i wyższej w zakresie projektowania urbanistycznego i ruralistycznego”.

Kielce

Kielce

Czy tezy, zawarte w raporcie poskutkują zmianą prawa, lepszymi ustawami, związanymi z kształtowaniem przestrzeni miast i wsi? Byłoby dobrze, bo wkrótce pewnie niektórych negatywnych zmian w naszym krajobrazie nie da się już odwrócić…

Treść raportu „Przestrzeń życia Polaków” można pobrać STĄD.

Piesi nad ziemią

Położona w centrum Londynu dzielnica biznesowa City poza siedzibami banków, zabytkowymi i nowoczesnymi gmachami, poza instytucjami, decydującymi i finansach większej części świata odznacza się jeszcze jedną, wyjątkową cechą. Dużą część dzielnicy można przejść pieszo, w ogóle nie dotykając ziemi.

Kładki przy 140 London Wall, fot. Alan Murray-Rust, geograph.org.uk, CC BY-SA 2.0

Kładki przy 140 London Wall, fot. Alan Murray-Rust, geograph.org.uk, CC BY-SA 2.0

Londyńskie City poprzecinane jest dziesiątkami łączników, kładek, platform, mostów, separujących pieszych od ruchu ulicznego. Pierwsze pomysły wprowadzenia takiej modyfikacji do układu urbanistycznego tej okolicy pojawiły się niedługo po wojnie; od połowy lat 50., a szczególnie w kolejnej dekadzie dzielnicą zaczęto wyposażać w setki kładek. Za ojców tej idei uważa się dziś architekta Charlesa Holdena i urbanistę Williama Holforda, którzy współprojektowali londyńskie City po wojnie.
Bardzo ciekawe jest spojrzenie na tę realizację z dzisiejszej j perspektywy. Z jednej strony sieć kładek jest swego rodzaju atrakcją – niewiele jest miast, które można oglądać z góry, które można poznać z ptasiej perspektywy. Jednocześnie wiemy już, ze idea separowania pieszych od samochodów się nie sprawdziła – współczesne miasta są modernizowane tak, aby to pieszy stanowił główną postać w ruchu ulicznym i jego komfort był najważniejszy, podczas gdy ruch samochodowy stara się minimalizować. Jest jeszcze trzecia strona: utopijna idea, która przyświecała projektantom tego układu drogowego.
Niezwykle ciekawy film dokumentalny na ten temat przygotował w 2013 roku Chris Bevan Lee. Filmowiec dotyka tu nie tylko kwestii praktycznych – opowiada historię wielkiej, wizjonerskiej idei, która zupełnie nie sprawdziła się w praktyce. „Film o sieci kładek w City of London – to także film o wspaniałych ideałach w powojennym projektowaniu miast” – pisał na łamach „Guardiana” Dave Hill.

W Polsce także wciąż mamy do czynienia z efektami powojennych marzeń naszych architektów i urbanistów. Naszpikowani ideami o budowaniu lepszego świata, byli przekonani, że ich wizje uszczęśliwią ludzi, ułatwią życie. Film „The Pedway: Elevating London” pokazuje przypadek z innego kraju, z innej rzeczywistości, jednak pod wieloma względami opowiada on o tym samym, humanistycznym idealizmie, który zginął w starciu z rzeczywistością.

The Pedway: Elevating London (Documentary) from Chris Bevan Lee on Vimeo.

144 kraje o jedzeniu

1 maja 2015 roku zostanie uroczyście otwarta kolejna wystawa światowa EXPO. Tym razem odbywać się będzie w Mediolanie. Jak zawsze przy okazji tych wielkich „popisów” – pokazów państw z całego świata – będzie można się przyjrzeć, w jaki sposób narodowe wspólnoty prezentują swój dorobek oraz swój pomysł na przyszłości.

Pawilon Francji na EXPO 2015, źródło: www.expo2015.org

Pawilon Francji na EXPO 2015, źródło: www.expo2015.org

Bo od kilku lat EXPO – to nie tylko prezentacja tego, co kraj ma najlepszego. Wystawy światowe mają teraz tematy przewodnie, hasła, w których zawarte są problemy i wyzwania, przed jakimi stoi świat. Tym samym można powiedzieć, że pokazujące się na EXPO wspólnoty narodowe mają tworzyć też jedną wielką wspólnotę światową, która patrzy globalnie i proponuje działania dobre dla wszystkich.
Hasłem przewodnim EXPO 2015 jest “Wyżywienie planety, energia dla życia”. Już od wielu lat specjaliści alarmują, że wraz ze wzrostem liczby ludzi, zamieszkujących naszą planetę oraz w wyniku zanieczyszczenia powietrza kurczą się naturalne zasoby globu. Pesymistyczne scenariusze mówią, że w niezbyt odległej przyszłości wyczerpią się nie tylko źródła energii, ale i jedzenie. Wystawa w 20125 roku ma być poświęcona problemowi głodu, który być może w przyszłości pojawi się na świecie.

Pawilon Ugandy na EXPO 2015, źródło: www.expo2015.org

Pawilon Ugandy na EXPO 2015, źródło: www.expo2015.org

Przeglądając znane już prezentacje narodowe można je podzielić z grubsza na dwie części. Pierwszą byłyby wystawy futurystyczne: składające się z pomysłów na poradzenie sobie z brakiem żywności, z poszukiwaniem nowych metod jej produkcji i dystrybucji, skoncentrowane wokół konieczności opracowania nowych, nieznanych dotąd sposobów odżywiania. Takie wystawy mają pojawić się m.in. w pawilonach USA, Azerbejdżanu, Malezji, Litwy, Francji, Czech. Bardzo wiele krajów swoje ekspozycje skoncentruje wokół idei zrównoważonego rozwoju, powrotu do naturalnych metod uprawy, do żywności ekologicznej, organicznej. O powrót do natury apelować będą m.in. Litwa, Bangladesz, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Węgry czy Japonia.

Pawilon USA na EXPO 2015, źródło: www.expo2015.org

Pawilon USA na EXPO 2015, źródło: www.expo2015.org

Druga idea, pojawiająca się w narodowych pawilonach jest bardziej tradycyjna: to chwalenie się własnymi możliwościami, zasobami, dorobkiem, naturalnymi bogactwami. Tę koncepcję przyjęto w pawilonach m.in. Maroka, Ugandy, Jemenu, Kambodży, Estonii czy Polski, którą reprezentować będzie na EXPO sad jabłkowy. W pawilonie o elewacjach inspirowanych drewnianymi skrzynkami Polska zaprezentuje się jako jeden z największych na świecie producentów i eksporterów jabłek (konkurs na polski pawilon w Mediolanie rozstrzygnięto w czerwcu 2014 roku, a wiec przed wprowadzeniem sankcji na eksport jabłek do Rosji i aukcji zachęcającej Polaków do jedzenia tych owoców).

Pawilon Malezji na EXPO 2015, źródło: www.expo2015.org

Pawilon Malezji na EXPO 2015, źródło: www.expo2015.org

W wystawie EXPO w Mediolanie wezmą udział 144 kraje z całego świata. Poza prezentacjami narodowymi pojawią się tam też pawilony najważniejszych organizacji międzynarodowych, ONZ czy Unii Europejskiej. Pojawią się organizacje pozarządowe i wielkie korporacje. Wszystko po to, by pokazać, jak narodowe wspólnoty troszczą się o przyszłość naszej planety. Choć wystawa – to nadal w dużej mierze popisy pojedynczych krajów (rywalizacja dotyczy choćby architektury poszczególnych pawilonów) – przez lata ewoluuje ona jednak w kierunku coraz silniejszego podkreślania wspólnotowości, współpracy, zrozumienia dla faktu, że kula ziemska należy do wszystkich i wspólnie należy o nią dbać.

Pawilon Węgier na EXPO 2015, źródło: www.expo2015.org

Pawilon Węgier na EXPO 2015, źródło: www.expo2015.org

Europa dla ludzi

The European Prize for Urban Public Space – to wymyślona w Centrum Kultury Współczesnej w Barcelonie (Centre of Contemporary Culture of Barcelona, CCCB) nagroda, przyznawana co dwa lata najlepszym europejskim realizacjom architektoniczno-urbanistycznym, mającym na celu poprawę jakości przestrzeni publicznych w miastach. Plebiscyt po raz pierwszy zorganizowano w 2000 roku; po 14 latach popularność konkursu znacząco wzrosła: w pierwszej edycji pod ocenę poddawano 81 projektów, dwanaście lat później jury wypowiadało się już na temat 347 realizacji.

Rewitalizacja Starego Portu w Marsylii, proj. Michel Desvigne, Foster + Partners, Tangram Architectes, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

Rewitalizacja Starego Portu w Marsylii, proj. Michel Desvigne, Foster + Partners, Tangram Architectes, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

W kwietniu 2014 roku ogłoszono wyniki najnowszej edycji nagrody. Spośród zgłoszonych projektów jury wybrało 25 finalistów, a tego grona wyłoniono dwie nagrody oraz cztery wyróżnienia. Docenione przez jury projektu opisano niedawno na portalu Bryła.pl.

Najlepsze przestrzenie publiczne w Europie w 2014 roku – to Stary Port w Marsylii (proj. Michel Desvigne, Foster + Partners, Tangram Architectes) oraz teren spacerowo-rekreacyjny, stworzony wzdłuż doliny rzeki Vinalopó w Hiszpanii (proj. proj. Francisco Leiva Ivorra, Marta García Chico, Antoni Baile Jiménez, Prócoro del Real Baeza).

PRZED: Rewitalizacja Starego Portu w Marsylii, proj. Michel Desvigne, Foster + Partners, Tangram Architectes, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

PRZED: Rewitalizacja Starego Portu w Marsylii, proj. Michel Desvigne, Foster + Partners, Tangram Architectes, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

PO: Rewitalizacja Starego Portu w Marsylii, proj. Michel Desvigne, Foster + Partners, Tangram Architectes, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

PO: Rewitalizacja Starego Portu w Marsylii, proj. Michel Desvigne, Foster + Partners, Tangram Architectes, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

Ten pierwszy – wspólne przedsięwzięcie pracowni architektonicznych oraz architektów krajobrazu – miał na celu przywrócenie mieszkańcom zaniedbanego, poprzemysłowego terenu. Potencjał tego miejsca był znany dużo wcześniej – historia marsylskiego Starego Portu sięga czasów przed naszą erą; do połowy XIX wieku był to jeden z kluczowych portów towarowych w Europie; z czasem jego rola zmalała, aż w końcu obszar popadł w zapomnienie i niszczał. Nie był użytkowany, mimo że znajdował się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. W 2009 roku ogłoszono konkurs na projekt rewitalizacji tego obszaru, który malowniczo wcina się w głąb lądu. Dwa lata prac budowlanych poskutkowały powstaniem atrakcyjnego obszaru w centrum miasta z „ikoną” w postaci lustrzanego dachu na wysokich słupach. Grande Ombriere, szeroki na 22 i długi na 46 metrów dach – to projekt Normana Fostera i element przyciągający do portu rzesze turystów, najbardziej atrakcyjny obiekt, powstały w wyniku rewitalizacji. Poza tą „ikoną” przeprowadzono na terenie portu mnóstwo „tradycyjnych” prac, poprawiających jakość przestrzeni. Usunięto ruch samochodowy, odtworzono dostęp do wody, wprowadzono elementy małej architektury itd. Port stał się lubianym miejscem spotkań i spacerów, a zarazem turystyczną atrakcją.

Równorzędną nagrodę w tej edycji konkursu dla najlepszych przestrzeni publicznych otrzymał projekt przywrócenia mieszkańcom hiszpańskiego miasta Elche i jego okolic lokalnej rzecznej doliny.

Sieć ścieżek w dolinie rzeki Vinalopó, Hiszpania, proj. Francisco Leiva Ivorra, Marta García Chico, Antoni Baile Jiménez, Prócoro del Real Baeza, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

Sieć ścieżek w dolinie rzeki Vinalopó, Hiszpania, proj. Francisco Leiva Ivorra, Marta García Chico, Antoni Baile Jiménez, Prócoro del Real Baeza, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

„Rzeka Vinalopó, płynącą w południowo-wschodniej Hiszpanii jest niewielka, jednak do niedawna skutecznie rozdzielała na dwie części położone wzdłuż jej brzegów miasto Elche. Wybetonowane brzegi wąskiej i leniwej rzeczki stanowiły dla mieszkańców miasta barierę trudną do sforsowania. W 2009 roku lokalne władze ogłosiły konkurs, mający na celu znalezienie sposobu na połączenie dwóch brzegów bez ingerowania w naturalny bieg rzeki. Konkurs wygrała propozycja zespołu architektów w składzie: Francisco Leiva Ivorra, Marta García Chico, Antoni Baile Jiménez, Prócoro del Real Baeza. Zaproponowali oni budowę linearnego parku” – można przeczytać o tym przedsięwzięciu na łamach portalu Bryła.pl .

Ten projekt za pomocą dość skromnych środków radykalnie odmienił okolicę. Uporządkowanie terenu zielonego na wybetonowanym korytem rzeki, przerzucenie nad nim mostków, zorganizowanie sieci ścieżek dookoła wystarczyło, aby zapomniany, popadający w ruinę obszar stał się jednym z ulubionych miejsc mieszkańców okolicy.

PRZED: Sieć ścieżek w dolinie rzeki Vinalopó, Hiszpania, proj. Francisco Leiva Ivorra, Marta García Chico, Antoni Baile Jiménez, Prócoro del Real Baeza, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

PRZED: Sieć ścieżek w dolinie rzeki Vinalopó, Hiszpania, proj. Francisco Leiva Ivorra, Marta García Chico, Antoni Baile Jiménez, Prócoro del Real Baeza, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

PO: Sieć ścieżek w dolinie rzeki Vinalopó, Hiszpania, proj. Francisco Leiva Ivorra, Marta García Chico, Antoni Baile Jiménez, Prócoro del Real Baeza, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

PO: Sieć ścieżek w dolinie rzeki Vinalopó, Hiszpania, proj. Francisco Leiva Ivorra, Marta García Chico, Antoni Baile Jiménez, Prócoro del Real Baeza, źródło: European Prize for Urban Public Space 2014, publicspace.org

Konkurs European Prize for Urban Public Space ma już swoją tradycję i prestiż. Warto przyjrzeć się realizacjom, docenionym także w poprzednich latach by zobaczyć, jak czasem niewiele trzeba, by miasto stało się przestrzenią dla ludzi.

Między bazarkiem a centrum handlowym

Za nieco ponad dwa miesiące odbędą się w Polsce wybory samorządowe. Choć frekwencja w nich nie jest zadowalająca (w 2010 roku wyniosła zaledwie 35%), przy okazji rozkręcającej się kampanii wyborczej w miastach rozwijają się debaty na temat przyszłego ich kształtu, koniecznych zmian w przestrzeni publicznej, nowych koncepcji lub reform rozwiązań już istniejących.

Jedną z nich jest kwestia handlu. Każdy, przebywający w dużym lub średnim mieście łatwo dostrzeże, że handel powoli monopolizują duże sieci i że przenosi się on do coraz bardziej dominujących w krajobrazie dużych obiektów handlowych (nazywanych „galeriami). Te rosną już nie tak jak kiedyś, na obrzeżach – dziś stawia się je w centrach, niejako zamiast tradycyjnych handlowych ulic. Co więcej, niektórzy samorządowy tego typu przedsięwzięcia, w oczywisty sposób niekorzystne dla przestrzeni publicznych, uważają za ich „rewitalizację” (!).

Galeria Mokotów w Warszawie, fot. Alina Zienowicz Ala z, CC BY-SA 3.0

Galeria Mokotów w Warszawie, fot. Alina Zienowicz Ala z, CC BY-SA 3.0

„Tymczasem galerie i centra handlowe, lokalizowane w centrach miast i centrach dzielnic, niosą ze sobą wiele negatywnych konsekwencji dla rozwoju społecznego i przestrzennego miasta. Rozrost sieci galerii handlowych powoduje zanikanie tradycyjnego handlu, czy to w postaci małych punktów handlowych czy też lokalnych bazarów. Te ostatnie, oprócz funkcji handlowych, tworzą również warunki dla integracji społeczności lokalnych i tworzenia więzi sąsiedzkich. W obliczu niskiego poziomu partycypacji obywatelskiej i kapitału społecznego w Polsce, te wartości powinny być szczególnie chronione” – piszą na łamach Res Publiki Nowej twórcy inicjatywy o nazwie Koalicja Warszawa Handlowa, która stawia sobie za cel pobudzenie debaty na temat kształtu handlu w stolicy w najbliższej przyszłości. Szczególnie że niedawno warszawski Ratusz opublikował raport, z którego wynikało, że w Warszawie planowanych jest 17 nowych wielkopowierzchniowych sklepów!

Centrum handlowe Arkadia, Warszawa, fot. Agatstone, CC BY-SA 3.0

Centrum handlowe Arkadia, Warszawa, fot. Agatstone, CC BY-SA 3.0

Członkowie Koalicji raport ocenią bardzo źle. Nie zgadzają się z samą ideą „zalania” miasta wielkimi centrami handlowymi oraz krytykują politykę władz Warszawy, które chętnie wyznaczają inwestorom kolejne lokalizacje pod nowe „galerie” handlowe. Ale nie tylko: wytykają autorom raportu także błędy co do samej metodologii badań. Jak można przeczytać w Res Publice: „Przede wszystkim w raporcie razi brak analizy potrzeb i skutków społecznych planowanych inwestycji oraz analiz związanych ze zrównoważonym rozwojem przestrzeni i wspólnot miejskich. Analiza potrzeb mieszkańców sprowadza się do oceny mieszkańców Warszawy jako konsumentów, nie uwzględniając innych potrzeb, jak np. społecznej integracji, tworzenia więzi sąsiedzkich czy innych potrzeb wspólnotowych. Należy dodać, iż wśród autorów raportu nie znajduje się nikt, kto miałby kompetencje do zbadania aspektów społecznych inwestycji, a przecież wprowadzanie zmian w studium uwarunkowań powinno odbywać się z poszanowaniem tych kwestii”.

Centrum handlowe Klif, Warszawa, fot. Adrian Grycuk, CC-BY-SA-3.0-pl

Centrum handlowe Klif, Warszawa, fot. Adrian Grycuk, CC-BY-SA-3.0-pl

Zachowanie równowagi w handlu, znalezienie kompromisu pomiędzy budową dużych obiektów a wspieraniem lokalnego handlu – to ważny element zrównoważonego rozwoju miasta, mający wpływ nie tylko na kwestie ekonomiczne, ale i społeczne. Bo na osiedlowym bazarku łatwo nawiązać sąsiedzkie kontakty, co jest niemożliwe w dużym centrum handlowym. Wybory samorządowe do doskonała okazja, aby zwrócić uwagę na zły kierunek, w jakim z pomocą lokalnych władz rozwija się miejski handel.

Samochód dla piechura

Przecinająca południowoafrykański Durban trasa N3 – to nie tylko ruchliwa szosa. Wzdłuż drogi biegnie jeden z najbardziej uczęszczanych traktów pieszych. Niektórzy z wędrujących tędy ludzi czasem „łapią stopa”, inni cierpliwie pieszo przemierzają swoją trasę. Okolica trasy N3 jest gęsto zaludniona, wciąż powstają w sąsiedztwie nowe osiedla i bloki. Nie jest też jednak bezpieczna; dużym problemem jest tu m.in. rozwarstwienie społeczne oraz pochodzenie mieszkańców z różnych, nierzadko wrogich sobie plemion – historia tej okolicy jest dość burzliwa.

Niezbyt bezpieczny jest też sam pieszy trakt wzdłuż wielopasmowej drogi, jako że nie jest oficjalnym elementem infrastruktury, a wydeptaną przez ludzi ścieżką zdarzają się tu wypadki, zaś sami piesi wciąż przebywają w palącym słońcu, hałasie itd.

Rush Hour Durban, proj. raumlabor i Doung Jahangeer, źródło: http://rushhourdurban.tumblr.com/

Rush Hour Durban, proj. raumlabor i Doung Jahangeer, źródło: http://rushhourdurban.tumblr.com/

Latem 2014 roku członkowie niemieckiej pracowni raumlabor we współpracy z południowoafrykańskim społecznikiem, Doungiem Jahangeerem opracowali projekt schronienia – przystanku dla używających trasy pieszych i autostopowiczów. Na najbardziej ruchliwym odcinku drogi, blisko wielkiego skrzyżowania, gdzie co rano setki okolicznych mieszkańców „łapią stopa” by dostać się do centrum miasta postawili konstrukcję z…wraków samochodów.


Projekt o nazwie „Rush Hour Durban” zrealizowany został z pomocą południowoafrykańskiego oddziału Instytutu Goethego. Architekci opracowali projekt, zdobyte zostały materiały, budową przystanku zajęli się zaś okoliczni mieszkańcy. Ta współpraca przy powstawaniu obiektu była oczywiście bardzo ważna, chodziło o to, by późniejsi użytkownicy sami brali udział przy realizacji projektu.
Uniesione na wysokich słupach samochodowe karoserie utworzyły dach, pod którym piesi, wędrujący wzdłuż drogi lub autostopowicze mogą usiąść, odpocząć, schronić się przed słońcem, zrobić postój w czasie marszu.

Rush Hour Durban, proj. raumlabor i Doung Jahangeer, źródło: http://rushhourdurban.tumblr.com/

Rush Hour Durban, proj. raumlabor i Doung Jahangeer, źródło: http://rushhourdurban.tumblr.com/

Ta niezwykła, rzucająca się w oczy konstrukcja ma też znaczenie symboliczne: poprzez swoją wieloznaczną formę zwraca uwagę na wędrujących tędy pieszych –a więc przy okazji i na społeczne zjawisko, jakim jest konieczność dostania się do miasta także biedniejszych mieszkańców, których nie stać nie tylko na auto, ale i na transport publiczny. „Rush Hour Durban” szybko stał się znakiem rozpoznawczym, „ikoną” okolicy, integrując wokół siebie dużą grupę codziennych użytkowników traktu wzdłuż trasy N3.

Rush Hour Durban, proj. raumlabor i Doung Jahangeer, źródło: http://rushhourdurban.tumblr.com/

Rush Hour Durban, proj. raumlabor i Doung Jahangeer, źródło: http://rushhourdurban.tumblr.com/